A teraz czas na kolorówkę czyli Revlon Nearly Naked

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

I w końcu czas na kolorówkę :) Podkładów- pewnie jak każda kobieta, mam chyba 30 :) i ciągle szukam tego idealnego.

Mam skórę mieszaną więc niestety świecę się po kilku godzinach jak jarzeniówka :) taki urok- liczę, że gdy będę w wieku mojej mamy nie dopadną mnie aż tak zmarszczki na twarzy w porównaniu do osób z cerą suchą :) Ale do sedna.

Podkład Revlon Nearly Naked kupiłam po obejrzeniu wielu recenzji na youtube.

Chciałam delikatny podkład który będzie mi służył na co dzień. Moja skóra nie ma wyprysków, pryszczy itp, jedynie delikatne przebarwienia wokół ust.

Posiadam odcień 160 Fresh Beige który jest idealny dla mojej oliwkowej karnacji.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Firma Revlon obiecuje że :

Podkład ma krycie lekkie do średniego, z możliwością budowania go przez kolejne warstwy. Pięknie stapia się z cerą dając bardzo naturalne wykończenie – niczym druga skóra. Rekomendowany dla osób z cerą suchą, normalną lub mieszaną.
Zalety:
– idealnie stapia się ze skórą i dopasowuje do kolorytu cery,
– kryje niedoskonałości,
– wyrównuje koloryt,
– nie powoduje błyszczenia,
– delikatnie (bezdrobinkowo) rozświetla dodając skórze wewnętrznego blasku,
– nie robi plam ani efektu maski, daje efekt drugiej skóry,
– chroni skórę wysoki filtrem SPF 20.

Więc przejdźmy teraz do tego jak rzeczywiście się sprawdza.

Zużyłam już prawie całą buteleczkę używając pędzla Hakuro H50 ponieważ moim zdaniem ten podkład lepiej gdy nałożymy go pędzlem zamiast dłońmi.

Niestety ale tutaj też brakuje pompki więc tak jak jego poprzednik ColorStay, jest wylewany na rękę. Nie jest to bardzo uciążliwe gdy używamy pędzla ale jednak pompka byłaby wygodniejsza.

Przy nałożeniu pięknie stapia się z twarzą i wygląda bardzo naturalnie.

Na początku byłam bardzo zadowolona, bo przypudrowany pudrem Rimmel Stay Matte, udało mi się zachować twarz bez świecenia przez ok 6 h potem niestety czuję się jak oblepiona tłuszczem. Jest to bardzo widoczne w sztucznym świetle gdy mój nos jest jak tafla wody.

Wtedy też wyciągam bibułki matujące i po chwili problem znika.

Dużym plusem tego produktu jest fakt że nie zapycha, ładnie wyrównuje koloryt i na początku nie czuć, że ma się na twarzy podkład. Tak jak obiecuje producent nie tworzy efektu maski i moim zdaniem ciężko jest z nim przesadzić.

Podsumowując, przy dobrym pudrze matującym oraz przy poprawce w ciągu dnia ( z resztą z większością podkładów trzeba to zrobić) podkład Revlon Nearly Naked zasługuje na uwagę i spróbowanie.

Ja na pewno dokończę buteleczkę i zamówię go ponownie.

Dalej jednak będę szukać idealnego podkładu. Oby taki gdzieś istniał……..

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>